czwartek, 2 stycznia 2014

Moja ocena męskiej elegancji z II połowy XVIII. wieku cz. I

Druga połowa XVIII wieku łagodnie przechodziła w stronę prostoty. Czasy po rewolucji francuskiej, zwłaszcza we Frrancji, nie służyły ociekaniu złotem. Jednak moda, jak dla mnie, pozostała jeszcze mocno dworska. Zmianę największą zobaczymy w  epoce napoleońskiej, gdzie świat, także moda, weszła już w wiek XIX, ale jednocześnie pozostawała jedną nogą w dekadzie poprzedniej. Wiekowi XVIII zawdzięczamy wszystkie elementy dworskie, dziś bardzo rzadko spotykane, ale jednak noszone. Styl różnił się znacznie od dzisiejszego wizerunku dżentelmena, a jednak, w końcówce XVIII wieku możemy dostrzec już wyraźne oznaki nowej epoki.

Według mojego zdania wiek XVIII należał w całości do mody francuskiej, w przeciwieństwie do wieku XIX gdzie zaczyna królować Imperium Brytyjskie, potem Włochy. Francja, która w czasach baroku wyrosła na potęgę,następujący po sobie kolejni Ludwiki- Władcy Słońca, byli arbitrami mody na całym świecie. Jak sądzę, zmierzch całkowity dominacji tego stylu to koniec Napoleona.

1. Bielizna- koszula i zwieńczenie szyji.

Przez bieliznę rozumiem tu przede wszystkim koszulę (do dziś w niektórych tradycyjnych kręgach arystokracji i melomanów, koszula jest częścią bielizny). Koszula różniła się od tej współczesnej. Te na guziki weszły nieco później (akurat lubię guziki w koszuli, dodają pewnego sznytu, którego brak zwykłym ,,tiszertom"). Ale oczywiście największa różnica była w postaci kołnierza i mankietów. Im bliżej końca XVIII wieku, tym mankiety były co raz prostsze, ale można spotkać jeszcze koszule zakończone falbankami, koronkami, mozna powiedzieć... kwiatami! Osobiście mi się to nie podoba. Koszula jak na bieliznę przystało powinna być prosta. Często też zamiast kołnierza mieliśmy... koronki. Zasadniczo taka koszula mi się nie podoba. Kołnierz koszuli (jaki by nie był) ma w sobie to coś. W drugiej połowie XVIII wieku, koszule już mocno przypominały te z epoki napoleońskiej. Jak koszula naszego ostatniego króla:



Szyję ozdabiano albo żabotem, albo chustką - prakrawatem. Co do żabotu- istnieją jego dwie formy- klasyczna i nowa (tak zwana wielka mucha). Do dziś są elementem stroju dworskiego. Żaboty są fajne. W czasach późniejszych żaboty próbowano używać także do innych strojów. Dzisiejsza etykieta mówi, że żabotu można użyć tylko na największych uroczystościach- nawet do garnituru. Przy czym w takim wypadku występuje jako dodatek najczęściej do muszki. Raz w historii kina, Bonda (aktor- Lazenby), ubrano w smoking wraz z żabotem. Wyglądał... okropnie. Żaboty są fajne, ale tylko do strojów dworskich. Zaś co do hustki. Zasadniczo jest to zdecydowanie archaiczne. Muszka czy krawat są o wiele ładniejsze. Dzisiejszy fular, który próbuje naśladować hustkę, nie jest ani ładny, ani elegancki.

Tak zwany ,,nowy" żabot

2. Spodnie i pończochy

I znów, tak zwane culotte i pończochy są dzisiaj elementem stroju dworskiego. Culotte sięgały za kolana i jak pończochy mocno opinały ciało. Pończochy z kolei zwykle były białe, choć nie była to jakaś z góry ustalona reguła. Moda się zmienia, a jednocześnie pozostaje niezmienna. Choć dziś na codzień nikt nie chodzi w culotte, to jednak krótkie spodenki istnieją a obecnie nawet są bardzo wąskie. Culotte jednak ma w sobie elegancję. Gdybym miał obowiązek noszenia stroju dworskiego z pewnością bym je ubrał. Mam jednak do nich stosunek całkowicie obojętny. 
Inaczej jest z pończochami. Sądzę, że męskie pończochy wyginęły po Soborze Watykańskim II po reformie liturgicznej. Biskup bowiem do mszy pontyfikalnej zakładał pontyfikalne pończochy i trzewiki. Dziś nikt nie chodzi w pończochach. Sam też bym ich nie założył. Chociaż w połączeniu z culotte i całym strojem z tamtej epoki, wygląda to wszystko bardzo harmonicznie, a zastąpienie tego zestawu długimi spodniami, jak sądzę, mocno by zachwiało ten wygląd. 

3. Pantofle dworskie

Całość dopełniały buty. Pantofle z ozdobną klamrą. Także dziś używane do stroju dworskiego, podobne do eksarpinów (lakierki do fraka). Na pierwszy rzut oka przypominają obuwie damskie, jednak pantofle dworskie znane były już w średniowieczu. Różniły się jednak dwiema istotnymi cechami: były dopasowane do stopy (niegdyś oba buty były jednakowe, nie były rozróżniane na but lewej i na but prawej stopy), a także zostały obcięte. Dwór i bale wymagały butów lżejszych, niekrępujących ruchów, stąd można powiedzieć pierwsze półbuty (cóż za prawdziwa nazwa, niegdyś but musiał zakrywać kostkę!). Pantofle dworskie prezentują się bardzo dobrze, jednakże zupełnie nie pasują do dzisiejszych strojów. 

Na rysunku wyżej przestawiono pantofle z tego okresu. Dzisiejsze pantofle dworskie mają obcięty ten wystający nosek, klamry są zazwyczaj srebrne a kształtem przypominają bardziej... damskie balerinki. Przełom XVIII i XIX wieku to czas lakierków z kwadratowymi noskami, dziś uważanymi za szpetne. Jest to oznaka braku klasy (dołączam się do tego zdania, noski powinny być okrągłe!).

4. Kamizelka

Ubraliśmy tego naszego osiemnastowiecznego dżentelmena, od szyji do stóp, jednak przecież w samej koszuli- bieliźnie nie paradował. To właśnie te czasy ukształtowały trzyczęściowy strój mężczyzny. Ja zawsze kamizelki lubiłem. Pierwszy garnitur który dostałem był trzyczęściowy, stąd, gdy nie założę kamizelki, czegoś mi brakuje. Ponadto kamizelka to naprawdę bardzo elgancki dodatek, a do tego mocno podkreślajacy indywidualność osoby (niektórzy bardzo uważają na ten aspekt).

Ale, ale...

Osiemnastowieczne kamizelki mocno różnią się od tych, które nosimy dziś. 
Były misternie zdobione, różnymi haftami, najczęściej w kształcie kwiatów.

Zazwyczaj były o wiele dłuższe i podchodziły pod szyję, co zresztą nie jest dziwne, bo tylko taka kamizelka pieknie współgrała z habitem, czy szutokorem.

Kamizelki są ostatnią, jak dla mnie emanacją dawnej dworskosci w modzie męskiej. Jeszcze w epoce edwardiańskiej były spotykane, choć już bardzo delikatnie zdobione. Dziś także można używać zdobionych (choć zazwyczaj bez haftów w innych kolorach niż barwa przewodnia). Nie zdecydowałbym się. Są piękne, to prawda, ale jak dla mnie są zbyt mocno związane z dworem. Ani do żakietu, ani do garnituru po prostu jak dla mnie nie pasują.

Gdy jednak patrzę na nie, zawsze przychodzi mi do głowy zagwozdka... filozoficzna. Jeśli kiedyś tak mocno stroje zdobiono, obszywano złotą nicią... czemu dziś to zupełnie wyginęło?

5. Ostatnim elementem, który tutaj omówię będzie kapelusz. Kapeluszem w tamtych czasach był oczywiście trikorn, który zresztą omawiałem w poprzednim wpisie, ale powtórzę, że bardzo mi się podoba i mam do niego... jakąś słabość.


Dodam końcową konkluzję. Moda męska XVIII wieku charakteryzowała się niezwykłym estetyzmem, skrupulatnością, delikatnością. Mężczyzna chodził... w kwiatach. Moda ta była jednak szalenie męska, na swój specyficzny sposób. Stroje są piękne. Niektórzy uważają, że najpiękniejsze. Może brak im pazurka, ale to właśnie te czasy jako pierwsze przyczyniły się do naszej współczesnej elegancji, mimo iż zatraciliśmy całe ich piękno.

środa, 1 stycznia 2014

Kapelusze męskie

Do kapeluszy męskich zaliczam: melonik, cylinder, fedorę (oraz jej letnią odmianę panamę), trikorna, homburga oraz bikorn. Wszystkie one są dziś używane... jednak w czasie kryzysu kapeluszy jako takich, założenie choćby fedory dla niektórych jest już ekstrawaganckie. Istnieją co prawada, kapelusze  o różnych kształtach, ze starszych wieków, sządzę jednak, że nie warto ich tu opisywać. Oto mój ranking:

7. Kanotier


Letnie odmiana Homburga. Może być zakładany do smokingu, czy garnitury wizytowego. Przyznam się szczerze, że nic ciekawego w nim nie widzę. Nie włożyłbym go.


6. Bikorn



Bikorn to kapelusz który większości z pewnością kojarzy się z Napoleonem. Właśnie wtedy był najbardziej popularny. Później ostał się jako kapelusz to munduru galowego żołnierzy lub policjantów wielu krajów. Jeszcze oficerowie polskiej Marynarki Wojennej w latach dwudziestych zakładali właśnie bikorny. Dziś bikorny są dopełnieniem stroju dworskiego. Strój dworski nosi się dzisiaj jedynie w dzień, w krajach gdzie są monarchie, najczęściej na gale orderowe. Bikorn, jest ejdnym z tych kapeluszy, który lubi, jak coś z tyłu powiewa, dlatego z garniturem wyglądałby nieharmonicznie. Dostrzegam jego walory estetyczne, ejstem jednak daleki od pochwały dla tej czapki.

5. Fedora



Najczęściej dziś występujacy kapelusz, znany z wielu form. Najbardziej rozpoznawalny atrybut Indiana Jones. Zasadniczo dodaje elegancji i pewnego sznytu mafijnego. Brak mu jednak wykwintności i pewnego majestatu tradycji. Jednakże świetnie współgra z garniturem, dostępny w wielu kolorach... gdyby dzisiejsi mężczyźni nie wychodzili z domu bez fedory, nasze ulice o wiele łądniej by się reprezentowały.

4. Trikorn



Kolejny kapelusz, który w harmonii współgra z czymś co lata za plecami. Dziś jest używany przez pensjonariuszy Royal Hospital Chealsea oraz cywilnej, ochotniczej armii Hiszpanii. Z pewnością, gdyby ktoś dziś założył trikorn, wzięty byłby za przebierańca albo aktora. W końcu to najstarszy kapelusz w tym zestawieniu. Jednak przyznam się szczerze, mam jakiś dziwny sentyment do tego nakrycia głowy. Ma dla mnie coś tajemniczego.

3. Homburg



Jeszcze nie dawno kapelusz ten wydawał mi się mało ciekawy. Obejrzałem jednak film z lat 50.- ,,Sabrina" i musze rpzyznać, że prezentuje się świetnie. Ma więcej szyku niz fedora, dodaje pewnej powagi... którą lubię.

2. Melonik



Niektórzy uważają że jest okropny. Ja wręcz przeciwnie. Bardzo mi się podoba. Wprowadza dwa elementy, które brak fedorze i homburgowi: ma w sobie coś z majestatu, ale dodaje archaiczności. Kapelusz ten nie kojarzy się tak bardzo z epoką międzywojnia, choć był wtedy często uzywany. Melonik to jeszcze czasy końca pięknej epoki...

1. Zwycięzcą jest oczywiście cylinder.



Najpiękniejszy kapelusz jaki powstał. Ma w sobie ciekawą prostotę, wielką elegancję i to coś ze starszej epoki. Jest dziś używany! To żakietu, surduta i fraka... więc jedynie na największych balach (najczęściej arystokracji), można je zauważyć. Chociaż... spotkałem kiedyś starszego mężczyznę, który zawsze chodził w cylindrze.


poniedziałek, 30 grudnia 2013

Które środowisko w Polsce jest najlepiej ubrane?

Z elegancją możemy utożsamiać w Polsce kilka grup. Nie z powodu dużej ilości znawców, lecz najczęściej społecznego przymusu, dzięki ktoremu muszą na siebie wkładać garnitur i inne eleganckie odzienia. Co to za grupy:
-politycy- zwani inaczej pożal się Boże
-dziennikarze- najczęściej doświadczenia, a może doświadczani w USA, stąd te worki udające garnitury
-biznesmeni- co raz lepiej, chociaż krawaty do koszul z krótkimi rękawami cały czas spotykane
-duchowni- pominiemy, nie zajmujemy się tu szeroko pojmowanymi pomponami kościelnymi
-gwiazdy- celebryci- Hollywood który się stoczył, zaczyna odbijać w górę, nasze gwiazdy jeszcze się staczają.
Zatem zwycięzcą uważam zdecydowanie polską szlachtę i magnatów.
Hrabianka Patrycja Sobiańska z hrabią Mikołajem Reyem

Szału może nie ma, ale tragedii z pewnością też nie.



sobota, 28 grudnia 2013

Koło Polskie

Kiedyś godnie nas reprezentowano,choć, pozal się Boże, w jakich okolicznościach!

ROK 1862
Nie tylko surduty, ale i czakmarę widać.

Krótkie rozważania nad przemijaniem czasu

Dzisiejsza elegancja wywodzi się z XIX wieku. Garniturty, smokingi, fraki...
Oczywiście, sam XIX wiek bardzo ciekawie się zmieniał. Poza tym, że na głowach królował cylinder, pod szyją, chustka zamieniała się powoli w krawat... Obcisłe spodnie, stawały się luźniejsze. Fraki jeździeckie w końcu rzucono, na rzec surdutów, dalej żakietów. Epoka napoleońska przerodziła się w epokę wiktoriańską, by potem, z pełni barw krolujących na codzień i co wieczór, przemienić się w epokę edwardiańską, bardzo konserwatywną, uregulowną, ale jednocześnie niezwykle elegancką i szykowną. To zdecydowanie moja najbardziej ulubiona epoka. Poza tym, wszystkie stroje z tamtych czasów można by dziś założyć... choć większość z nich byłaby mocno ekscentryczna.

piątek, 27 grudnia 2013

Polskie Stronnictwo Ludowe

Tycgh panów przedstawiać nie trzeba. Dziś, każdy polityk wygląda gorzej od polskiego chłopa z tamtych czasów...

Koniec przerwy

Dobiegł koniec tej okropnej przerwy w postaci braku postów na blogu. Jednocześnie informuję o zmianie dotychczasowej linii bloga. Znajdą się tu materiały dotychczas niezwiązane z tematyką bloga, a które są można powiedzieć kwintensencją świeckiej kultury ,,pomponiarzy", która dotyczy także męskiej elgancji i stylu polskiego.

czwartek, 12 września 2013

Trendy

Przeszedłem się w galerii po wielu sklepach, gdzie sprzedają męską klasyczną elegancję. i rzeczywiście, zauważam kilka zmian.

1. Odważniejsze kolory
Nawet polskie firmy wprowadzają garnitury w kraty lub kwadraty.

wtorek, 10 września 2013

Pan Maciej Kielman o polskim szewstwie ciąg dalszy

Tym razem zapytałem o to, czy Polacy mają jakiś jeden ulubiony kolor butów (miałem akurat na myśli burgund) i o to czy faktycznie należy ocieplać buty na zimę.